Statystyki

Dziś 7

Wczoraj 22

W tym tygodniu 61

Wszystkie 74481

Listopad

Przyjdźcie do mnie wszyscy

W dniu utrapienia wołam do Ciebie (Ps 86, 7)

 

Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście,

a Ja was pokrzepię (Mt 11, 28)

 

 Chrystus wczoraj i dziś i na wieki – zawsze ten sam (Hbr 13, 8; J 5, 17)

 

 

   Chrystus działa i we współczesnym nam świecie, docierając do poszczególnych ludzi ze Swoją łaską. Chrystus w swym działaniu tkwi nie tylko w historii. Lecz tak samo prawdziwie, a o wiele głębiej działa poza nią. Jest Bogiem żyjących, Bogiem wiecznej teraźniejszości, a przez to najbardziej żywą, aktualną i gorącą sprawą dnia dziejszego.

   Zapraszające słowa Chrystusa otwierają nam wszystkim drzwi serdecznej i umacniającej miłości Bożej (Bp Jan Pietraszko: Rozważania. Wydawnictwo ZNAK, Kraków 1964). 

 

 

 

 

 

1 listopada

 

Odbywało się wesele w Kanie Galilejskiej i była tam Matka Jezusa. Zaproszono na to wesele także Jezusa i Jego uczniów. A kiedy zabrakło wina, Matka Jezusa rzekła do Niego: Nie mają już wina. Jezus Jej odpowiedział: Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto? Czyż jeszcze nie nadeszła godzina moja? Wtedy Matka Jego powiedziała do sług: Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie. Stało zaś tam sześć stągwi kamiennych przeznaczonych do żydowskich oczyszczeń, z których każda mogła pomieścić dwie lub trzy miary. Rzekł do sług Jezus: Napełnijcie stągwie wodą! I napełnili je aż po brzegi. Potem do nich powiedział: Zaczerpnijcie teraz i zanieście staroście weselnemu! Oni więc zanieśli. A gdy starosta weselny skosztował wody, która stała się winem – nie wiedział bowiem, skąd ono pochodzi, ale słudzy, którzy czerpali wodę, wiedzieli – przywołał pana młodego i powiedział do niego: Każdy człowiek stawia najpierw dobre wino, a gdy się napiją, wówczas gorsze. Ty zachowałeś dobre wino aż do tej pory. Taki to początek znaków uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej. Objawił swoją chwałę i uwierzyli w Niego Jego uczniowie.

J 2, 1-11

 

   W pierwszych miesiącach swego nauczania Jezus przebywa wśród rybaków i rolników na terenie Galilei. Naucza w synagogach, bo każdy mężczyzna narodowości żydowskiej mógł podjąć się czytania i komentowania Tory i innych ksiąg Biblii. Odwiedza też domy, do których jest zapraszany na posiłki. Gościnność była ważnym elementem kultury żydowskiej i była zalecana przez Prawo. Jezus został zaproszony na wesele z uczniami, których powołał, i ze swą Matką. Wesele zwykle trwało około tygodnia. Gości weselnych było wielu, więc wina zabrakło, za co odpowiadała młoda para. Apostoł Jan opisuje dokonany przez Jezusa cud przemiany wody w wino jako ważny znak dla uczniów, dzięki któremu uwierzyli w Niego. Pan Jezus przemienił sześćset litrów wody, mieszczącej się w sześciu stulitrowych stągwiach, w znakomitej jakości wino. Był to jednak dopiero początek pracy Jezusa nad kształtowaniem wiary uczniów i Jego nauczania. Padało ono na glębę o różnej możliwości przynoszenia plonów.

 

 

2 listopada

 

Potem wszedł do Jerycha i przechodził przez miasto. A człowiek imieniem Zacheusz, przełożony między celnikami i bogacz, chciał zobaczyć, jak też Jezus wygląda, ale nie mógł, bo będąc małego wzrostu, ginął w tłumie. Pobiegł więc naprzód i wdrapał się na drzewo sykomory, aby Go zobaczyć, ponieważ miał tamtędy przechodzić. Gdy Jezus przyszedł na to miejsce, spojrzał w górę i rzekł do niego: „Zacheuszu, zejdź zaraz, bo chcę dzisiaj zatrzymać się w twoim domu”. I zszedł zaraz, i przyjął Go z radością. Lecz wszyscy, którzy to widzieli, szemrali: do grzesznika poszedł w gościnę! A Zacheusz oświadczył Panu: Panie połowę majątku daję ubogim, a jeżeli kogoś skrzywdziłem, to oddaję w czwórnasób. Na to Jezus rzekł do niego: Zbawienie weszło dzisiaj do twojego domu, bo i ten człowiek jest synem Abrahama. Albowiem Syn Człowieczy przyszedł, by szukać i zbawiać to co zginęło.

Łk 19, 1-9

 

   Ludność żydowska Izraela za czasów Jezusa była wielowarstwowa. Izrael wchodził w skład Imperium Rzymskiego, był poniekąd w niewoli. Celnicy oraz inni urzędnicy związani z Rzymem byli źle widziani lub wręcz znienawidzeni. Takim urzędnikiem w służbie Rzymian był celnik Zacheusz. Jezus prosi go o gościnę w jego domu w chwili, gdy on wspiął się na drzewo sykomory, by lepiej widzieć Jezusa: Zacheuszu zejdź szybko... chcę dzisiaj zatrzymać się w twoim domu. I zszedł zaraz, i przyjął Go z radością. Można przypuszczać, że była to dla Zacheusza wielka niespodzianka. Gościna Jezusa w domu celnika była nie w smak tradycyjnym Żydom, faryzeuszom – była dla nich zgorszeniem. Komentarz Jezusa biegnie po linii Jego zbawczej misji i myśli wyrażanych w przypowieściach. Mówi więc na to szemranie: i ten człowiek jest synem Abrahama. A więc jego i wielu innych, jemu podobnych, obejmuje troska Boga o ich zbawienie, bo Jezus przyszedł by szukać i zbawiać to, co zginęło. Chrystus nie unika ludzi – także takich, których uważano za ludzi z marginesu – gotów jest stale z nimi rozmawiać i realizować dla nich posługę słowa i uzdrawiania.

 

 

3 listopada

 

Kiedy Jezus już to wszystko powiedział ludowi, wszedł do Kafarnaum. Tam sługa pewnego setnika chorował i był już umierający. Setnik bardzo go cenił. Słysząc o Jezusie, posłał do niego starszyznę żydowską z prośbą, aby uzdrowił jego sługę. Oni, stanąwszy przed Jezusem, prosili Go bardzo: zasłużył sobie na to, abyś mu pomógł. Kocha nasz naród, to on właśnie zbudował nam synagogę. Jezus wyruszył więc razem z nimi. Ale kiedy był już blisko domu, setnik wysłał przyjaciół, mówiąc: Nie trudź się, Panie, bo nie jestem godzien, abyś wszedł pod mój dach. Nie czułem się też godny prosić Cię osobiście. Lecz wydaj tylko rozkaz, a mój sługa wyzdrowieje. Kiedy Jezus to usłyszał, pełen podziwu dla niego zwrócił się do tłumu, który szedł za nim, i rzekł: powiadam wam: nawet w Izraelu nie znalazłem tak wielkiej wiary. Kiedy wysłańcy powrócili do domu, zastali sługę zdrowego.
Łk 7, 1-7.9-10
 
Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie. 
Mt 11, 28-30
 
 
   Łukasz Ewangelista opisuje scenę uzdrowienia sługi setnika, dowódcy żołnierzy armii Rzymian okupujących państwo Izraela od roku 66 p.n.e. Setnik miał wiarę, która może być przykładem dla Żydów i wzbudziła podziw Jezusa. Jego słowa są teraz wypowiadane przez wierzących w każdej Mszy Świętej przed przyjęciem Eucharystii: „Panie, nie jestem godzien, abyś przyszedł do mnie”.
Wiara i pokora setnika jest dla nas budująca do dzisiaj. Jezus uzdrawia sługę setnika i mówi nam w tej scenie kilka ważnych rzeczy, żeby: wierzyć Jezusowi, ufać i modlić się z wiarą, nie uważać, że się nam coś należy, troszczyć się o tych, którzy są blisko nas. Jezus wie, że bywamy obciążeni i utrudzeni, więc zapewnia przez słowa zapisane w Ewangelii św. Mateusza: Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Chrystus w czasie swojej działalności dokonuje Boskiego leczenia niezliczonych chorych i cierpiących. Ewangelie ukazują Go jako tego, który ma moc uleczyć wszelką słabość i chorobę. Także w naszych czasach Jezus uzdrawia, o czym świadczą świadectwa składane przez uzdrowionych w licznych sanktuariach na całym świecie. Świadectwa takie są też składane przy procesach beatyfikacyjnych i kanonizacyjnych, kiedy niezwykłe uzdrowienie dokonało się dzięki wstawiennictwu osób, których proces o wyniesienie na ołtarze trwa aktualnie.
 

 

listopada

 

Jezus wsiadł do łodzi, przeprawił się z powrotem i przyszedł do swego miasta [Kafarnaum]. I oto przynieśli Mu paralityka, leżącego na łożu. Jezus, widząc ich wiarę, rzekł do paralityka: Ufaj, synu! Odpuszczają ci się twoje grzechy. Na to pomyśleli sobie niektórzy z uczonych w Piśmie: On bluźni. A Jezus, znając ich myśli, rzekł: Dlaczego złe myśli nurtują w waszych sercach? Cóż bowiem jest łatwiej powiedzieć: „Odpuszczają ci się twoje grzechy”, czy też powiedzieć: „Wstań i chodź!” Otóż żebyście wiedzieli, iż Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów – rzekł do paralityka: Wstań, weź swoje łoże i idź do domu! On wstał i poszedł do domu. A tłumy ogarnął lęk na ten widok, i wielbiły Boga, który takiej mocy udzielił ludziom. 
Mt 9, 1-8
 
 
   Jezus leczy duszę i ciało, swoją miłością obejmując całego człowieka. Choroba, którą określa się jako paraliż, bardzo upośledza dotkniętego nią człowieka i czyni go uzależnionym od pomocy innych ludzi. W Ewangeliach jest wiele razy opisywane uzdrowienie paralityków – mogą oni natychmiast po uzdrowieniu wstać o własnych siłach, wziąć swoje łoże, na którym ich przyniesiono, i być znowu samodzielni. To było bardzo widowiskowe uzdrowienie. Jednak na samym wstępie Jezus mówi: Ufaj synu, odpuszczają ci się twoje grzechy. Jest to więc uzdrowienie duszy, a potem uzdrawia Jezus ciało. Ważna jest zachęta: „Ufaj,  synu”. We wszystkich trudnościach mamy ufać i dzięki temu wyjednać sobie i innym łaskę Bożą. Kolejność leczącego działania Jezusa jest taka, że najpierw leczy duszę przez odpuszczenie grzechów, a następnie ciało – wtedy uzdrowiony jest cały człowiek. Uzdrowiony zaczyna wielbić Boga – bo dotknięty został Jego miłością.
 

 

 

5 listopada

 

Potem poszedł do miasta zwanego Naim. Szli też z Nim uczniowie i wielki tłum. Kiedy zbliżyli się do bramy miejskiej wynoszono właśnie zmarłego, który był jedynym synem wdowy. I towarzyszył jej wielki tłum mieszkańców miasta. Gdy Jezus ją zobaczył, ulitował się nad nią i powiedział jej: nie płacz i dotknął mar. Niosący je zatrzymali się. On zaś powiedział: Młodzieńcze, mówię ci wstań! Zmarły usiadł i zaczął mówić. I oddał go matce. Strach wszystkich ogarnął i chwalili Boga mówiąc: Prorok wielki zjawił się wśród nas. Oraz: Bóg spojrzał na swój lud. I wieść rozeszła się po całej Judei i jej okolicy.
Łk 7, 11-17
 
Zaprawdę, powiadam wam: Jeśli dwaj z was na ziemi zgodnie o coś prosić będą, to wszystkiego użyczy im mój Ojciec, który jest w niebie. Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich. 
Mt 18, 19-20
 
 
   Jezus podkreśla znaczenie modlitwy wspólnotowej, kiedy modli się dwu lub więcej wierzących lub cała wspólnota wierzących. Jest On tam, gdzie są modlący się. Symbolem Jego obecności jest zapalona świeca. Skutkiem zanoszonej wspólnie modlitwy, zanoszonej zgodnie – jest wysłuchanie. W miasteczku Naim Jezus wskrzesza zmarłego młodego człowieka w trakcie pogrzebu. Do jego matki mówi najpierw: nie płacz. Jezus przekonuje, że nie jest Mu obojętne nasze cierpienie. Tym razem nikt Go nie woła i nie prosi, jak w innych wydarzeniach – sam Jezus decyduje, żeby wskrzesić jedynego syna wdowy. Kobieta samotna miała w Izraelu bardzo trudną sytuację, o ile nie pomagała jej rodzina. Powrót syna do życia był dla tej kobiety prawdziwym ratunkiem. Jezus okazał jej Swoją troskę i Swoją moc. 
 

 

 

6 listopada

 

Uczniowie Jana donieśli mu o tym wszystkim. Jan zaś, wezwawszy dwóch swoich uczniów, wysłał ich do Pana z zapytaniem: czy Ty jesteś tym, który ma przyjść, czy też mamy czekać na innego? Ludzie ci, przyszedłszy do niego powiedzieli: Jan Chrzciciel przysyła nas do Ciebie z zapytaniem, czy Ty jesteś tym, który ma przyjść, czy też mamy czekać na innego? Wtedy właśnie uwolnił [Jezus] wielu od chorób, od cierpień i od złych duchów i wielu ślepym przywrócił wzrok. I dał im taką odpowiedź: powiedzcie Janowi, coście widzieli i słyszeli: ślepi widzą, ludzie o bezwładnych nogach chodzą, trędowaci zostają oczyszczeni, głusi słyszą, umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się dobrą nowinę. Szczęśliwy ten, kto nie zgorszy się z mojego powodu.
Łk 7, 18-23
 
 
   Jezus odpowiadając uczniom Jana Chrzciciela na pytanie, czy to On jest Mesjaszem, przytacza to, co zostało napisane o Nim w Księdze Psalmów i Księdze Izajasza. Były to teksty znane wierzącym Żydom, znane też Janowi Chrzcicielowi. Słowa o uzdrowieniach były zapowiadane jako dzieła Mesjasza: 
 
Pan wiary dochowuje na wieki, 
uciśnionym sprawiedliwość wymierza, 
chlebem karmi głodnych,
wypuszcza na wolność uwięzionych.
Pan przywraca wzrok ociemniałym,
Pan dźwiga poniżonych,
Pan kocha sprawiedliwych Ps 146, 6b-8
 
Duch Pański spoczywa na Mnie,
bo Pan Mnie namaścił.
Posłał mnie,abym głosił dobrą nowinę ubogim,
bym opatrywał rany serc złamanych,
żebym zapowiadał wyzwolenie jeńcom i więźniom swobodę,
abym obwieszczał rok łaski Pana. Iz 61, 1-2a
 
   Chrystus przepowiada z mocą Dobrą Nowinę o zbawieniu, które zostanie wysłużone przez Niego (Łk 4, 16-22a). Jan Chrzciciel mówi wyraźnie do Żydów: „Ja chrzczę wodą. Pośród was jest Ten, którego wy nie znacie, który idzie po mnie, a któremu ja nie jestem godzień odwiązać rzemyka u Jego sandałów (J 1, 26-27). 
 

 

 

7 listopada

 

Jeden z faryzeuszów zaprosił Go do siebie na posiłek. Wszedł więc do domu faryzeusza i zajął miejsce przy stole. A oto kobieta, która była w mieście grzesznicą, dowiedziawszy się, że On posila się w domu faryzeusza, przyniosła alabastrowy słoik olejku i z płaczem, stanąwszy z tyłu u Jego stóp, zaczęła oblewać je łzami i wycierać włosami. I całowała Jego stopy i namaszczała olejkiem. Widząc to faryzeusz, który Go zaprosił, pomyślał sobie: Gdyby On był prorokiem, to by przecież wiedział, co to za jedna ta kobieta, która Go dotyka – że to grzesznica. Jezus mu odpowiedział: Szymonie, mam ci coś do powiedzenia. A on na to: Nauczycielu mów! Pewien wierzyciel miał dwóch dłużników. Jeden był mu winien pięćset denarów, a drugi pięćdziesiąt. Ponieważ nie mieli z czego oddać, podarował dług jednemu i drugiemu. Który więc z nich będzie go bardziej kochał? Szymon odpowiedział: myślę, że ten, któremu więcej podarował. On zaś powiedział mu: dobrześ osądził. I zwróciwszy się do kobiety powiedział Szymonowi: Czy widzisz tę kobietę? Wszedłem do Twojego domu, a nie dałeś mi wody do nóg. Ona zaś łzami oblała moje nogi i wytarła swoimi włosami. Nie powitałeś mnie pocałunkiem, a ona odkąd weszła, nie przestaje całować moich stóp. Nie skropiłeś olejkiem mojej głowy, ona zaś wonnym olejkiem polała moje stopy. Dlatego mówię tobie: odpuszczone są jej liczne grzechy, bo wiele umiłowała. Komu zaś się mało odpuszcza, ten mało miłuje. Do niej zaś rzekł: Twoje grzechy są odpuszczone. A posilający się razem z Nim zaczęli się zastanawiać: kimże On jest, że odpuszcza grzechy! A do kobiety powiedział: wiara twoja cię zbawiła. Idź w pokoju!
Łk 7, 36-50
 
 
   Styl działalności i nauczania Jezusa to była „droga pod prąd”, bardzo konsekwentna wobec utartych sposobów myślenia gorliwych wyznawców judaizmu, szczególnie faryzeuszy. Zarzuca im Jezus, że bardziej dbają o pobożność zewnętrzną, rytualną niż pobożność szczerą, poszukiwanie dróg do Boga. Jezus idzie drogą poszukiwania tych, którzy się pogubili. Widać tu paradoks działania łaski Bożej – z głębi grzechu przechodzą oni – pogardzani niejednokrotnie w swej społeczności – do światła i radości wiary. Przebaczenie, którego Jezus udziela, napełnia ich życie radością i leczy duszę. Jezus nie rezygnuje z nikogo – rozmawia z uparcie zwalczającymi go faryzeuszami i uczonymi w Piśmie. Próbuje ich przekonywać rozumnymi argumentami.
 

 

 

listopada

 

Któregoś dnia nauczał [Jezus] w obecności faryzeuszy i nauczycieli Prawa, którzy przybyli ze wszystkich miejscowości galilejskich, z Judei i z Jerozolimy. A Pan miał moc uzdrawiania ich. W pewnej chwili mężczyźni, dźwigając na noszach sparaliżowanego, próbowali go wnieść i położyć przed Jezusem. A nie wiedząc, jak się z nim przedostać przez tłum, weszli na dach i przez dach spuścili go z noszami do środka przed Jezusa. On widząc ich wiarę rzekł: człowieku, twoje grzechy są odpuszczone. Uczeni w Piśmie i faryzeusze zaczęli się zastanawiać: kimże jest ten bluźnierca? Czyż oprócz Boga może ktoś odpuszczać grzechy? A Jezus, poznawszy ich myśli rzekł do nich: nad czym się zastanawiacie? Cóż jest łatwiej powiedzieć: twoje grzechy są odpuszczone, czy: wstań i chodź? Ale żebyście wiedzieli, że Syn Człowieczy ma władzę odpuszczania grzechów na ziemi – powiedział do sparaliżowanego – mówię ci wstań, weź swoje łoże i idź do domu! I zaraz na ich oczach wstał, wziął łoże, na którym leżał i poszedł do domu chwaląc Boga. A wszystkich ogarnęło zdumienie i chwalili Boga, i pełni bojaźni mówili: widzieliśmy dziś rzeczy niewiarygodne!
Łk 5, 17-26
 
   Jezus w swym nauczaniu ukazuje drogę nawrócenia i ufności, drogę miłosierdzia. Wszędzie tam, gdzie spotyka się z wiarą, jest wyraźnie tym uradowany i chętnie spełnia prośbę o uzdrowienie. W całym Jego nauczaniu widać postać pasterza poszukującego zagubionej owcy. Pasterz to człowiek, który troszczy się o swoje owce, znajduje dla nich dobre pastwiska, prowadzi do wody, którą mogą ugasić pragnienie, broni przed napastującymi wrogami. Tę postać pasterza opisują prorocy Izajasz, Ezechiel i Jeremiasz, a także jest opisana w Księdze Psalmów, które to teksty datowane są na kilka wieków przed Chrystusem: „Ten, który rozproszył Izraela, znów go zgromadzi i będzie nad nim czuwał jak pasterz nad swym stadem” (Jr 31, 10).
   Oto Pan Bóg przychodzi z mocą i ramię Jego dzierży władzę. Oto Jego nagroda z Nim idzie i przed Nim Jego zapłata. Podobnie jak pasterz, pasie On swą trzodę, gromadzi ją swoim ramieniem, jagnięta nosi na swej piersi, owce karmiące łagodnie prowadzi (Iz 40, 10-11).
   Ja sam będę pasł moje owce i ja sam będę je układał na legowisku – Wyrocznia Pana!
Zagubioną odszukam, zabłąkaną sprowadzę z powrotem, skaleczoną opatrzę, chorą umocnię, a tłustą i mocną będę ochraniał. Będę pasł sprawiedliwie (Ez 34, 15-16).
   Postać Pasterza jest pełna czułości i opiekuńczości. Faryzeusze i uczeni w Piśmie są bardzo oporni na nauczanie Jezusa, nie chcą dostrzec w Nim Mesjasza, mimo wspaniałych dzieł, których On dokonuje. Jezus nie odpowiada ich własnej wizji Mesjasza, jaką sobie ukształtowali całkowicie po ludzku. Chcą zniszczyć Jezusa i uniemożliwić Mu Jego misję zbawczą. Wynajdują sprawy mało istotne, formalne i drobiazgowe, które Chrystus wyraźnie krytykuje. 
 

 

 

9 listopada

 

Kiedy Jezus zszedł [z nimi] z góry, zatrzymał się na równinie z wielkim tłumem uczniów, a mnóstwo ludzi z całej Judei i z Jerozolimy, i z nadmorskiego Tyru, i Sydonu przyszło, aby Go słuchać i odzyskać zdrowie. Także ci, których dręczyły duchy nieczyste, powracali do zdrowia. I cały tłum starał się Go dotknąć, bo moc wychodziła z Niego i uzdrawiała wszystkich.
Łk 6, 17-19
 
Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem.
Mt 11, 29ab
 
Uczniowie przystąpili do Jezusa z zapytaniem: Kto właściwie jest największy w królestwie niebieskim? On przywołał dziecko, postawił je przed nimi i rzekł: Zaprawdę, powiadam wam: Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. Kto się więc uniży jak to dziecko, ten jest największy w królestwie niebieskim. I kto by przyjął jedno takie dziecko w imię moje, Mnie przyjmuje. Strzeżcie się, żebyście nie gardzili żadnym z tych małych; albowiem powiadam wam: Aniołowie ich w niebie wpatrują się zawsze w oblicze Ojca mojego, który jest w niebie. Jak wam się zdaje? Jeśli kto posiada sto owiec i zabłąka się jedna z nich: czy nie zostawi dziewięćdziesięciu dziewięciu na górach i nie pójdzie szukać tej, która się zabłąkała? A jeśli mu się uda ją odnaleźć, zaprawdę, powiadam wam: cieszy się nią bardziej niż dziewięćdziesięciu dziewięciu tymi, które się nie zabłąkały. Tak też nie jest wolą Ojca waszego, który jest w niebie, żeby zginęło jedno z tych małych.
Mt 18, 1-5.10.12-14
 
A Jezus przywołał [uczniów] do siebie i rzekł: Wiecie, że władcy narodów uciskają je, a wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie u was. Lecz kto by między wami chciał stać się wielkim, niech będzie waszym sługą. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem waszym, na wzór Syna Człowieczego, który nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie na okup za wielu. 
Mt 20, 25-28
 
   Czas nauczania Jezusa jest dla Niego czasem służby ludowi Izraela dzień po dniu. Tak bardzo oczywista jest Jego moc uzdrawiająca bardzo licznych chorych, wywołująca zdumienie. Zadanie służby ludowi przekazuje Jezus swoim uczniom. Nasze talenty i umiejętności Jezus przykazuje wykorzystywać dla dobra innych ludzi. My jako uczniowie Jezusa mamy życie swoje przeżywać jako służbę. Staje się ono wtedy wyrazem naszej miłości do Boga i do człowieka. „Więcej szczęścia jest w dawaniu aniżeli w braniu” – na te słowa Chrystusa powołuje się Paweł Apostoł w swoim nauczaniu skierowanym do Efezjan (Dz 20, 35). 

 

 

10 listopada

 

Kiedy był w jednym z miast, pojawił się człowiek, cały pokryty trądem. Zobaczywszy Jezusa upadł na twarz i błagał Go: Panie, jeżeli zechcesz, możesz mnie oczyścić! I wyciągnąwszy rękę, dotknął go, mówiąc: Chcę, bądź oczyszczony. I trąd natychmiast znikł. A On mu przykazał: „nie mów o tym nikomu, ale pokaż się kapłanowi i złóż ofiarę za swoje oczyszczenie, jak nakazał Mojżesz, im na świadectwo”. Wieść o Nim rozchodziła się coraz bardziej i wielkie tłumy przychodziły, aby Go słuchać i uzyskać zdrowie. On zaś odchodził na pustynię i tam się modlił.
Łk 5, 12-15 
 
W drodze do Jerozolimy [Jezus] przechodził prze Samarię i Galileę. Kiedy wchodził do pewnej wsi, zabiegło Mu drogę dziesięciu trędowatych, którzy stanęli z daleka i zawołali: Jezusie, Nauczycielu, zmiłuj się nad nami! Powiedział im: idźcie, pokażcie się kapłanom! W drodze zostali oczyszczeni. A jeden z nich, widząc, że jest uzdrowiony, powrócił, wielbiąc głośno Boga i upadł na twarz do Jego stóp dziękując Mu. Był to Samarytanin. Jezus odpowiedział: czyż nie dziesięciu zostało uzdrowionych? Gdzież jest dziewięciu? Żaden nie wrócił, aby uwielbić Boga, tylko ten cudzoziemiec? A jemu powiedział: Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła.
Łk 17, 11-19
 
 
   Trąd powodował w czasach Jezusa wykluczenie dotkniętych tą chorobą ze społeczeństwa jako „nieczystych”. Mogli oni przebywać tylko w grupie tak samo chorych. Ewangelista Łukasz opisuje, jak Jezus uzdrawia najpierw jednego chorego, a potem grupę dziesięciu trędowatych. Biegną oni uradowani do kapłanów, którzy po oględzinach stwierdzają, że ludzie ci są zdrowi i mogą wrócić do swoich rodzin. Tylko jeden z nich widząc cud swojego uzdrowienia wraca do Jezusa, by Mu podziękować – a był to cudzoziemiec, Samarytanin. Samarytanie byli dla Żydów jak cudzoziemcy i „heretycy”, a Jezus wykorzystuje to, że okazał Mu wdzięczność za uzdrowienie, żeby podkreślić, że nie ma względu na osobę. Nie tylko uzdrawia tego Samarytanina, lecz podkreśla, że tylko on jeden zdobył się na postawę wdzięczności. Nie zdobył się na to żaden z uzdrowionych Żydów.

 

 

11 listopada

 

O czwartej straży nocnej [Jezus] przyszedł do uczniów, krocząc po jeziorze. Uczniowie, zobaczywszy Go kroczącego po jeziorze, zlękli się myśląc, że to zjawa, i ze strachu krzyknęli. Jezus zaraz przemówił do nich: „Odwagi! To Ja jestem, nie bójcie się!” Na to odezwał się Piotr: Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie! A On rzekł: Przyjdź! Piotr wyszedł z łodzi, i krocząc po wodzie, przyszedł do Jezusa. Lecz na widok silnego wiatru uląkł się i gdy zaczął tonąć, krzyknął: Panie, ratuj mnie! Jezus natychmiast wyciągnął rękę i chwycił go, mówiąc: Czemu zwątpiłeś, małej wiary? Gdy wsiedli do łodzi, wiatr się uciszył. Ci zaś, którzy byli w łodzi, upadli przed Nim, mówiąc: Prawdziwie jesteś Synem Bożym.
Mt 14, 25-33
 
 
   Jezus poddaje Piotra Apostoła próbie wiary, którą jest próba chodzenia po wodzie. Początkowo Piotr jest zachwycony tym, że idzie po wodzie jak po twardej ziemi. Kiedy jednak zadął wiatr, to przestraszył się i zaczął tonąć, wołając do Jezusa o ratunek: Panie, ratuj mnie! Wystarczyło wyciągnięcie ręki, Jezus go chwycił i uratował, a ponadto uciszył wiatr. Wiara uczniów płynących tą samą łodzią umocniła się. Oddali Jezusowi pokłon wyznając, że jest On Synem Bożym, skoro wiatr i wzburzone wody są Mu posłuszne. To był dla nich, a szczególnie dla Piotra, moment nauki Jezusowej mocy bez specjalnych słów – nauki bardzo mocnej. Ukazanie, że dla Boga nie ma nic niemożliwego.
 

 

12 listopada

 

Pewnego dnia wszedł do łodzi razem z uczniami. I powiedział do nich: przeprawmy się na drugą stronę jeziora. I odbili od brzegu. A kiedy płynęli zasnął. Wtem spadł na jezioro gwałtowny wiatr. Fale ich zalewały i znaleźli się w niebezpieczeństwie. I zbudzili Go mówiąc: Nauczycielu, Nauczycielu, giniemy! On zaś powstawszy rozkazał wiatrowi i wzburzonym falom. I uspokoiły się, i nastała cisza. Powiedział im: gdzie wasza wiara? Oni zaś przestraszeni zdumiewali się, mówiąc między sobą: kimże On jest, że rozkazuje wiatrom i wodzie, a one są Mu posłuszne?
Łk 8, 22-25
 
W tej chwili rozradował się Jezus w Duchu Świętym i rzekł: uwielbiam Cię Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś to przed uczonymi i mądrymi, a objawiłeś ludziom prostym. Tak Ojcze, albowiem tak podobało się Tobie. Ojciec dał Mi wszystko i nikt nie wie, kim jest Syn, tylko Ojciec, i kim jest Ojciec, tylko Syn i ten komu Syn zechce objawić. I zwracając się do uczniów powiedział na osobności: szczęśliwe oczy, które oglądają to, co wy oglądacie. Wielu proroków i królów chciało zobaczyć to, co wy widzicie, a nie zobaczyli, i usłyszeć, co wy słyszycie, a nie usłyszeli.
Łk 10, 21-23
 
   Jezus ukazuje swoją moc i panowanie nad siłami natury. Uciszenie burzy na wielkim Jeziorze Galilejskim ma w sobie bardzo ważny przekaz: zachęca do ufności wobec trudnych sytuacji w naszym życiu. Ostatecznie wszystko jest w ręku Boga – nasze życie i nasze ocalenie. Jeżeli ufamy Jezusowi, to możemy pokonywać rozliczne trudności i doświadczać w naszym życiu opieki Opatrzności Bożej. Opisy Ewangelii ukazują niezwykłość Osoby Jezusa i On uświadamia uczniom, że przepowiadający dzieła Mesjasza prorocy bardzo chcieliby zobaczyć to, co oni widzą prawie każdego dnia. Kiedy jednak przyszedł czas próby w Wielki Piątek – uczniowie się załamali. Innego Mesjasza wyobrażali sobie. Dopiero cud zmartwychwstania Jezusa i Zesłanie Ducha Świętego ich przemieniły. Ta sama przemiana dokonuje się w nas, kiedy Bóg oczyszcza naszą wiarę, poddaje ją próbie, pomaga nam w naszej codzienności iść z wiarą i nadzieją przez życie, przez chwile radosne i chwile trudne.

 

 

13 listopada

 

Kiedy Jezus powrócił, przyjął Go tłum, bo wszyscy Go oczekiwali. I przyszedł człowiek imieniem Jair. Był on przełożonym synagogi. Upadł do nóg Jezusowi i prosił Go, aby wszedł do jego domu, bo miał jedyną córkę około dwunastu lat i ta mu umierała. Kiedy Jezus tam podążał, tłumy napierały na Niego.
A kobieta, która od lat dwunastu cierpiała na krwotok i cały swój majątek wydała na lekarzy, a żaden jej nie mógł uleczyć, podeszła z tyłu i dotknęła kraju Jego płaszcza. I natychmiast ustał krwotok. A Jezus zapytał: kto mnie dotknął? A wszyscy się wypierali. Piotr powiedział: Nauczycielu, tłumy się tłoczą wokół Ciebie i popychają Cię. Ale Jezus rzekł: ktoś mnie dotknął, bo czułem, że moc ze mnie wyszła. Kiedy kobieta spostrzegła, że się nie ukryje, przyszła z drżeniem i przypadłszy do Niego wyznała wobec całego ludu, z jakiego powodu Go dotknęła i że natychmiast została uzdrowiona. On zaś jej powiedział: córko, twoja wiara cię uzdrowiła. Idź w pokoju!
Kiedy jeszcze mówił, przyszedł ktoś z domu przełożonego synagogi i powiada: córka twoja umarła, nie trudź więcej Nauczyciela. Usłyszawszy to Jezus, odrzekł mu: nie lękaj się, wierz tylko, a będzie ocalona. Przyszedłszy do domu nie pozwolił nikomu wejść ze sobą oprócz Piotra, Jana i Jakuba, i ojca i matki dziecka. A wszyscy zawodzili i opłakiwali ją. Jezus zaś powiedział: nie płaczcie, ona nie umarła ale śpi. I wyśmiewali się z Niego widząc, że umarła. On zaś ujął ją za rękę i zawołał: wstań, dziecko! I powróciła do życia, i natychmiast wstała. I kazał jej dać jeść. Rodzice jej osłupieli. On zaś nakazał im, aby nie mówili nikomu o tym, co zaszło.
Łk 8, 40-56
 
 
   Ewangelista Łukasz, który według tradycji był lekarzem, opisuje liczne uzdrowienia, jakich dokonywał Jezus. Wzruszająca jest historia kobiety chorującej dwanaście lat, która z wiarą starała się dotknąć skraju płaszcza Jezusa, otoczonego tłumem Żydów. Przepycha się więc cicho między tłumem kotłującym się wokół Jezusa, nie krzyczy, nie woła – chce tylko dotknąć Jego płaszcza. Została natychmiast uzdrowiona, kiedy dotknęła Jego szaty, a Jezus odnalazłszy ją w tłumie powiedział: Wiara twoja cię uzdrowiła. Idź w pokoju!
   Zaraz też przychodzi ktoś z wieścią, że córka Jaira, przełożonego synagogi, skonała. Jezus mówi do niego: nie lękaj się, wierz tylko, że będzie ocalona. Kiedy przychodzą do domu Jaira, gromada Żydów płacze nad martwym ciałem dziewczynki, zgodnie ze zwyczajem ludzi Wschodu, bardzo głośno opłakujących zmarłych. Śmieli się z Jezusa, kiedy On mówi, że dziecko tylko śpi. Jezus ze spokojem przywrócił dziewczynkę do życia i zaraz potem kazał dać jej jeść. Widać jakże głęboką Jego troskę o człowieka – nie dość było przywrócić dziewczynce życie, trzeba też dać jej jeść. Także dlatego, aby przekonać świadków wydarzenia, że to nie duch zmarłej.
 

 

14 listopada

 

Jezus zabrawszy uczniów udał się na osobność pod miasto zwane Betsaida. Tłumy jednak dowiedziały się i poszły za Nim. A On je przyjął, mówił im o królestwie Bożym i uzdrowił tych, którzy tego potrzebowali. Dzień zaczął chylić się ku zachodowi. Dwunastu więc powiedziało Mu: rozpuść tłum, niech idą do okolicznych wsi i zagród odpocząć i znaleźć sobie coś do zjedzenia, bo jesteśmy tu na pustkowiu. Rzekł do nich: wy dajcie im jeść. Odpowiedzieli: mamy tylko pięć chlebów i dwie ryby, chyba że pójdziemy kupić jedzenie dla tego całego ludu. A samych mężczyzn było około pięciu tysięcy. I rzekł do uczniów: każcie im usiąść grupami, mniej więcej po pięćdziesięciu. Tak też uczynili i rozsadzili wszystkich. A On wziął pięć chlebów i dwie ryby i wzniósł oczy do nieba, wielbił [Boga], połamał je i podawał uczniom, aby rozdawali tłumowi. I zjedli, i wszyscy najedli się do syta. I zebrano dwanaście koszów kawałków z tego, co zostało.
Łk 9, 10b-17
 
 
   Nakarmienie przez Jezusa rzeszy ludzkiej na pustkowiu przypominam nam, że chleb i wszystko inne otrzymujemy od Boga. Otrzymaliśmy od Niego nasze życie i nasze zdrowie. Ważne jest podkreślenie, że uzdrawiał tych, którzy tego potrzebowali. Jak nakarmić pięć tysięcy mężczyzn nie licząc kobiet i dzieci, mając dwie ryby i pięć chlebów? Jezus organizuje tłum w grupy po pięćdziesiąt osób i po prostu uczniowie rozdają te chleby i ryby, które mnożą się w ich rękach. Wszyscy zjedli, nasycili się i zebrano jeszcze dwanaście koszów ułomków. Ogarnęło ich wielkie zdumienie wobec takiego cudu. Ukazała się hojność Boga, a zarazem troska o potrzebujących. Ta hojność Boga ukazuje się nam w tajemnicy Eucharystii – tak dostępnej dla każdego. Cud rozmnożenia chleba posłużył Jezusowi do zapowiedzi cudu Eucharystii. Kiedy przy ołtarzu w niedzielę kończy się jedna puszka z konsekrowanymi komunikantami, kapłan wyjmuje następną i dalej rozdaje Chleb Życia. To co u ludzi jest cenne, jest trudno dostępne, a u Boga to cenne jest tak łatwo dostępne i darmo dane.
 

 

15 listopada

 

Jezus rzekł [do Marty, siostry Łazarza, który umarł]: „Brat twój zmartwychwstanie”. Rzekła Marta do Niego: Wiem, że zmartwychwstanie w czasie zmartwychwstania w dniu ostatecznym. Rzekł do niej Jezus: Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Wierzysz w to? Odpowiedziała Mu: Tak, Panie! Ja mocno wierzę, żeś Ty jest Mesjasz, Syn Boży, który miał przyjść na świat. 
A Jezus ponownie, okazując głębokie wzruszenie, przyszedł do grobu. Była to pieczara, a na niej spoczywał kamień. Jezus rzekł: Usuńcie kamień! Siostra zmarłego, Marta, rzekła do Niego: Panie, już cuchnie. Leży bowiem od czterech dni w grobie. Jezus rzekł do niej: Czyż nie powiedziałem ci, że jeśli uwierzysz, ujrzysz chwałę Bożą? Usunięto więc kamień. Jezus wzniósł oczy do góry i rzekł: Ojcze, dziękuję Ci, żeś mnie wysłuchał. Ja wiedziałem, że mnie zawsze wysłuchujesz. Ale ze względu na otaczający Mnie lud to powiedziałem, aby uwierzyli, żeś Ty Mnie posłał. To powiedziawszy zawołał donośnym głosem: Łazarzu, wyjdź na zewnątrz! I wyszedł zmarły, mając nogi i ręce powiązane opaskami, a twarz jego była zawinięta chustą. Rzekł do nich Jezus: Rozwiążcie go i pozwólcie mu chodzić!
J 11, 23-27.38-44
 
 
   Słowa Jezusa: „Ja Jestem zmartwychwstaniem i życiem” mówią bardzo celnie o łasce zbawienia, jaką Jezus wysłużył wszystkim wierzącym w Niego. Niejako na potwierdzenie tych słów dokonuje Jezus wskrzeszenia Łazarza cztery dni po jego śmierci. W tej scenie rozgrywającej się w Betanii niedaleko Jerozolimy, Marta daje świadectwo swej wiary: Ja mocno wierzę, żeś Ty jest Mesjasz, Syn Boży, który miał przyjść na świat. Cud ten był dla uczniów przygotowaniem do cudu zmartwychwstania Chrystusa, który miał nastąpić w niedługim czasie. A kilka dni przed swą męką Jezus przebywa w domu Łazarza i jego sióstr. Wielu Żydów przychodzi, żeby przekonać się, że on żyje. A siostra Łazarza Maria namaszcza Jezusa w czasie posiłku cennym olejkiem. Okazało się to gestem miłości Marii zapowiadającym Jego pogrzeb, który miał miejsce po kilku dniach.
 

 

16 listopada

 

W inny szabat wszedł [Jezus] do synagogi i nauczał. A był tam człowiek, który miał uschniętą prawą rękę. Uczeni w Piśmie i faryzeusze podpatrywali Go, czy uzdrawia w szabat, aby móc go oskarżyć. Lecz On znał ich myśli i rzekł człowiekowi, który miał uschniętą rękę: stań w środku. On podniósł się i stanął. A Jezus powiedział do nich: pytam was czy w szabat należy czynić dobrze czy źle? Ratować życie czy niszczyć? I powiódłszy wokół po nich wszystkich oczami, rzekł mu: wyciągnij rękę. Uczynił to i odzyskał władzę w ręce. Oni zaś wpadli w szaloną złość i naradzali się, co zrobić z Jezusem.
Łk 6, 6-11
 
Gdy się Jezus dowiedział o tym, oddalił się stamtąd. A wielu poszło za Nim i uzdrowił ich wszystkich. Lecz im surowo zabronił, żeby Go nie ujawniali. Tak miało się spełnić słowo proroka Izajasza: 
Oto mój Sługa, którego wybrałem, 
Umiłowany mój, w którym moje serce ma upodobanie.
Położę ducha mojego na Nim, a On zapowie prawo narodom.
Nie będzie się spierał ani krzyczał,
i nikt nie usłyszy na ulicach Jego głosu.
Trzciny zgniecionej nie złamie,
ani knota tlejącego nie dogasi, aż zwycięsko sąd przeprowadzi. 
W Jego imieniu narody nadzieję pokładać będą. 
Mt 12, 15-21
 
 
   Pełne czułości słowa z Księgi Izajasza przekonują, że Bóg nikomu nie grozi, a przebaczenie leczy duszę i napełnia ją Jego łaską. Tekst ten ukazuje delikatność Boga, z jaką odnosi się do cierpiących.
 

 

17 listopada

 

Zapytał Jezus uczniów: A wy za kogo Mnie uważacie? Piotr odpowiedział: Za Mesjasza Bożego. Wtedy surowo im przykazał i napomniał ich, żeby nikomu o tym nie mówili. I dodał: Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć: będzie odrzucony przez starszyznę, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; będzie zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie.

Mniej więcej osiem dni po tych naukach Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i Jana i wszedł na górę, aby się modlić. W czasie modlitwy zmienił się wygląd Jego twarzy, a Jego odzienie stało się olśniewająco białe. I rozmawiali z Nim dwaj mężowie, którymi byli Mojżesz i Eliasz. Ukazawszy się w chwale mówili o Jego odejściu, które miało nastąpić w Jerozolimie. Piotra zaś i jego towarzyszy zmorzył sen. Kiedy się obudzili, ujrzeli Jego chwałę i tych dwóch mężów [stojących] przy Nim. A w chwili kiedy się z Nim rozstawali, Piotr nie wiedząc co mówi, rzekł do Jezusa: Nauczycielu, dobrze nam tutaj! Postawimy trzy namioty, dla Ciebie jeden, dla Mojżesza jeden i jeden dla Eliasza. Kiedy to mówił pojawił się obłok i zaczął ich zakrywać A gdy tamci weszli w obłok, strach ogarnął uczniów, a z obłoku rozległ się głos mówiący: To jest mój Syn wybrany, Jego słuchajcie. Kiedy ten głos się rozległ, okazało się, że Jezus jest sam. Oni wtedy zachowali milczenie i nikomu nie powiedzieli o tym co zaszło.

Łk 9, 20-22.28-36

 

   Jezus wiele rozmawiał z uczniami. W jednej z takich rozmów zapytał ich, za kogo uważają Go uczniowie i za kogo uważają go Izraelici, których tłumy nauczał i uzdrawiał. Trudno było im pojąć fakt zarówno bóstwa, jak i człowieczeństwa Chrystusa. Wyraźnie widać, że Jezusowi zależy na tym, by znali całą prawdę o Nim. Cudowne przemienienie Jezusa na górze Tabor wobec trzech wybranych uczniów miało umocnić ich wiarę i przybliżyć cud Jego zmartwychwstania i wniebowstąpienia, poprzedzony męką i śmiercią. O tych zdarzeniach rozmawiali z Jezusem Mojżesz i Eliasz. Tę scenę przedstawiali liczni malarze, starając się na miarę swoich talentów ukazać tajemnicę Chrystusa, Boga i zarazem Człowieka. Zapisany w Ewangeliach opis Przemienienia ma też wzmocnić naszą wiarę w życie wieczne.

 

 

18 listopada

 

Gdy Jezus odchodził stamtąd, szli za Nim dwaj niewidomi, którzy wołali głośno: Ulituj się nad nami, Synu Dawida! Gdy wszedł do domu, niewidomi przystąpili do Niego, a Jezus ich zapytał: Wierzycie, że mogę to uczynić? Oni odpowiedzieli Mu: Tak, Panie! Wtedy dotknął ich oczu, mówiąc: Według wiary waszej niech wam się stanie! I otworzyły się ich oczy, a Jezus surowo im przykazał: Uważajcie, niech się nikt o tym nie dowie! Oni jednak, skoro tylko wyszli, roznieśli wieść o Nim po całej tamtejszej okolicy. 
Mt 9, 27-31
 
A Ja wam powiadam: proście, a otrzymacie, szukajcie, a znajdziecie, kołaczcie, a otworzą wam, bo każdy, kto prosi, otrzymuje, kto szuka, znajduje, a kołaczącemu otwierają. Gdy syn któregoś z was poprosi swego ojca o chleb, czy poda mu kamień, albo o rybę, czyż on zamiast ryby da mu węża? Albo czy da skorpiona, gdy syn prosi o jajko? Jeżeli więc wy, będąc złymi, potraficie dawać swoim dzieciom dobre dary, to o ileż bardziej Ojciec, który jest w niebie, da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą.
Łk 11, 9-13
 
 
   Jezus wielu niewidomym przywrócił wzrok. Wołali oni do Niego głośno i wytrwale: „Synu Dawida, zmiłuj się nad nami”. Pan pyta o ich wiarę, która spotyka się z Jego współczuciem i miłością, i prowadzi do ich uzdrowienia. Chrystus podkreśla, że modlitwa płynąca z wiary będzie wysłuchana: Kto prosi otrzymuje, a kołaczącemu otworzą. Uczniowie prosili Jezusa: „Panie, przymnóż nam wiary” (Łk 17, 5).
   Wezwanie: „Jezusie, Synu Dawida, zmiłuj się nade mną”, stało się w Kościele Wschodnim modlitwą, powtarzaną wiele razy, tysiące razy, modlitwą bardzo prostą, tak jak zdrowaśki w różańcu. 
 

 

19 listopada

 

A oto pewien biegły w Prawie zapytał Jezusa podstępnie: Nauczycielu, co mam czynić, aby posiąść życie wieczne? On zaś powiedział: Co napisano w Prawie? Jak czytasz? Odrzekł: „Będziesz miłował Pana Boga z całego serca, z całej duszy, ze wszystkich sił i ze wszystkich myśli, a bliźniego swego jak siebie samego”. Rzekł mu: Dobrze powiedziałeś. Czyń to, a będziesz żył! On jednak, chcąc się usprawiedliwić, zapytał Jezusa: – A kto jest moim bliźnim?
Jezus nawiązując do tego powiedział: pewien człowiek schodził z Jerozolimy do Jerycha i wpadł między zbójców, którzy go obrabowali, pobili i odeszli zostawiając na pół umarłego. Przypadkiem pewien kapłan szedł ową drogą, a kiedy go zobaczył, ominął go. Podobnie i lewita, który znalazł się w tym miejscu i zobaczył go, ominął go. A pewien podróżny Samarytanin przyszedł na to miejsce i zobaczywszy go, ulitował się. Podszedł, nalał oliwy i wina na jego rany i obwiązał je. Wsadził go na swe juczne zwierzę, zawiózł do gospody i pielęgnował go. Nazajutrz wyjął dwa denary, dał gospodarzowi i rzekł: pielęgnuj go, a jeżeli wydasz coś nadto, oddam ci, gdy będę wracał. Jak myślisz, który z tych trzech okazał się bliźnim dla tego, kto wpadł między zbójców? A on odpowiedział: ten, który ulitował się nad nim. Rzekł Jezus: idź i ty czyń podobnie.
Łk 10, 25-37
 
 
   Miłosierny Samarytanin jest postacią przysłowiową, obecną w naszych codziennych rozmowach, w rozprawach filozoficznych i literaturze. Scena ta zafascynowała też malarzy. Dla Żydów w czasach Jezusa Samarytanie byli uważani za wrogów i odszczepieńców. Utworzyli oni oddzielną gałąź judaizmu, zbudowali własną świątynię i żyli w oddzieleniu i konflikcie z pozostałymi plemionami żydowskimi. Nieprzypadkowo Jezus w swej przypowieści ukazał Samarytanina jako tego, który ulitował się nad pobitym i okazał mu pomoc. Tymczasem „funkcyjni” kapłan i lewita, wracający ze świątyni, obojętnie go minęli. Samarytanin uratował pobitemu życie, a zrazem pokonał uprzedzenie, wpisane w mentalność współczesnych mu Żydów. Nie wykonał przy tym czegoś, co przekraczało jego możliwości. Odtąd nazwa „samarytanin” kojarzy się w naszej kulturze bardzo pozytywnie z cechą opiekuńczości i pomocy w potrzebie.
 

 

20 listopada

 

Jezus przechodząc obok ujrzał pewnego człowieka, niewidomego od urodzenia. Uczniowie Jego zadali Mu pytanie: Rabbi, kto zgrzeszył, że się urodził niewidomym – on czy jego rodzice? Jezus odpowiedział: Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale [stało się tak], aby się na nim objawiły sprawy Boże. Potrzeba nam pełnić dzieła Tego, który Mnie posłał, dopóki jest dzień. Nadchodzi noc, kiedy nikt nie będzie mógł działać. Jak długo jestem na świecie, jestem światłością świata. To powiedziawszy splunął na ziemię, uczynił błoto ze śliny i nałożył je na oczy niewidomego, i rzekł do niego: Idź, obmyj się w sadzawce Siloam – co się tłumaczy: Posłany. On więc odszedł, obmył się i wrócił widząc. A sąsiedzi i ci, którzy przedtem widywali go jako żebraka, mówili: Czyż to nie jest ten, który siedzi i żebrze? Jedni twierdzili: Tak, to jest ten, a inni przeczyli: Nie, jest tylko do tamtego podobny. On zaś mówił: To ja jestem. Mówili więc do niego: Jakżeż oczy ci się otwarły? On odpowiedział: Człowiek zwany Jezusem uczynił błoto, pomazał moje oczy i rzekł do mnie: „Idź do sadzawki Siloam i obmyj się”. Poszedłem więc, obmyłem się i przejrzałem. 
J 9, 1-11
 
 
   W tym fragmencie Ewangelii Apostoła Jana Jezus wypowiada sprzeciw wobec stereotypu myślenia, według którego choroba czy kalectwo takie jak ślepota, są wynikiem grzechu. Uczniowe zapytują Jezusa: Kto zgrzeszył, on czy jego rodzice? Znamienna jest odpowiedź Pana: stało się tak, aby się na nim objawiły sprawy Boże. Jezus uzdrawia niewidomego, przywraca mu wzrok. W tym momencie zaczyna się dramat, który nam trudno zrozumieć bez odwołania się do obyczajów społecznych w Izraelu w tamtych czasach. Każdy Żyd należał do społeczności, z której mógł być wykluczony przez rabinów czy arcykapłanów. Był wówczas wyłączony z synagogi i tym samym z żydowskiej społeczności. Faryzeusze przepytują więc niewidomego, kto go uzdrowił. A był to akurat dzień szabatu. Potem egzaminują rodziców, czy na pewno ich syn był niewidomy i został uzdrowiony. Jednak rodzice boją się sankcji i umywają ręce mówiąc, że syn ich jest pełnoletni i niech sam tłumaczy, kto i jak go uzdrowił. Młody uzdrowiony człowiek wchodzi w utarczkę słowną z uczonymi w Piśmie. Mówi wprost i uczciwie co myśli: Od wieków nie słyszano, aby ktoś otworzył oczy niewidomemu od urodzenia. Gdyby ten człowiek nie był od Boga, nie mógłby nic uczynić. Faryzeusze jednak wyrokują: Cały urodziłeś się w grzechach, a śmiesz nas pouczać? i wyrzucają go precz, czyli wyrzucają go poza społeczność. Do Jezusa dotarła ta wiadomość, więc kiedy go spotkał zapytał: Czy ty wierzysz w Syna Człowieczego? Zapytany odpowiada: Wierzę, Panie! i oddał Mu pokłon. Ewangelia ukazuje drogę wiary w Jezusa jako proces, w którym On sam bierze czynny udział. Wcześniej Jezus mówi „Ja jestem światłością świata. Kto idzie za mną, nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światło życia” (J 8, 12). Cud przywrócenia wzroku niewidomemu od urodzenia posłużył Jezusowi do podkreślenia znaczenia wiary. Jest tak istotna dla człowieka jak wzrok, który mamy dzięki zdrowym oczom, by widzieć światło i świat.
 

 

21 listopada

 

Przyprowadzono [Jezusowi] niemowę opętanego. Po wyrzuceniu złego ducha niemy odzyskał mowę, a tłumy pełne podziwu wołały: Jeszcze się nigdy nic podobnego nie pojawiło w Izraelu! Lecz faryzeusze mówili: Wyrzuca złe duchy mocą ich przywódcy. Tak Jezus obchodził wszystkie miasta i wioski. Nauczał w tamtejszych synagogach, głosił Ewangelię o królestwie i leczył wszystkie choroby i wszystkie słabości. A widząc tłumy ludzi, litował się nad nimi, bo byli znękani i porzuceni, jak owce nie mające pasterza. Wtedy rzekł do swych uczniów: Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo.
Mt 9, 32-38
 
 
   Psalm 80 podejmuje symbolikę Boga jako pasterza i prosi: „Usłysz, Pasterzu Izraela, Ty, który jak trzodę prowadziesz ród Józefa” (Ps 80, 1). Można powiedzieć, że prośba ta została wysłuchana przez narodzenie się Jezusa z Maryi i Jego zbawczą misję. Również prorok Izajasz ukazuje Boga jako pasterza. Jest to obraz zrozumiały dla Izraelitów, zaczerpnięty z ich codziennego życia. Pasterz jest symbolem biblijnym opiekuna, który chroni lud przed niebezpieczeństwem i opiekuje się nim. Jezus był pasterzem ludzi we wszystkich wymiarach: nauczał, leczył, karmił, wyzwalał od złych duchów. Na krzyżu zbawił całą ludzkość Swoją mocą. Wychował grono apostołów i uczniów, którzy jako Kościół kontynuują Jego dzieło prowadzenia ludzi do zbawienia.
 

 

22 listopada

 

A do uczniów rzekł: dlatego wam mówię: nie troszczcie się zbytnio o swoje życie, co będziecie jedli, ani o ciało, czym je okryjecie, bo życie ważniejsze jest od jedzenia, a ciało od ubrania. Przypatrzcie się krukom! Nie sieją i nie zbierają, nie mają spiżarni ani spichlerzy, a Bóg je żywi. O ileż więcej wy jesteście warci od ptaków! A któż z was przy całej swej trosce może przedłużyć choćby o chwilkę swoje życie? Jeżeli więc nawet tak drobnej rzeczy uczynić nie możecie, to po co się troszczycie o resztę? Przypatrzcie się kwiatom, jak rosną! Nie pracują i nie przędą, a mówię wam, że nawet Salomon w całym swym przepychu nie był ubrany jak każdy z nich. Jeżeli więc Bóg tak przystraja trawę polną, która dziś jest, a jutro w piec będzie wrzucona, to o ile bardziej was, słabej wiary! Nie zabiegajcie zatem o to, co będziecie jedli, i co będziecie pili i nie przejmujcie się tym. O to wszystko bowiem zabiegają poganie na świecie. Ojciec Wasz wie, że tego potrzebujecie. Zabiegajcie raczej o Jego królestwo, a te rzeczy będą wam przydane. Nie bój się, mała gromadko, bo spodobało się Ojcu waszemu dać wam królestwo. Sprzedajcie, co posiadacie i dajcie jałmużnę. Sprawcie sobie trzosy, które się nie zużywają – skarb, który nie traci wartości w niebie, gdzie złodziej się nie dostaje, ani mól nie niszczy. Bo gdzie jest wasz skarb, tam będzie i wasze serce.
Łk 12, 22-34
 
 
   Jezus kieruje nasze uważne spojrzenie na przyrodę, w której odbija się troska Boga o całe stworzenie – na ptaki, piękne kwiaty takie jak lilie. Chce powiedzieć, że patrząc na piękno i cudowność przyrody i prawa, które nimi kierują, możemy dostrzegać w nich dobroć, mądrość i wszechmoc Stwórcy. Mówi do uczniów: Nie lękaj się, mała gromadko, bo spodobało się Ojcu waszemu dać wam królestwo. Jezus zapewnia, że troska Boga o człowieka jest znacznie większa niż troska o wszystkie inne stworzenia: Ojciec Wasz wie, że tego potrzebujecie. Zabiegajcie raczej o Jego królestwo, a te rzeczy będą wam przydane.

 

 

23 listopada

 

W szabat Jezus nauczał w jednej synagodze. A kobieta, która już osiemnaście lat chorowała, chodziła pochylona i nie mogła się wyprostować. Jezus ujrzawszy ją, przywołał do siebie i powiedział: Niewiasto, jesteś wolna od choroby! I położył na nią ręce. I wyprostowała się natychmiast i wielbiła Boga. Ale przełożony synagogi, oburzony, że Jezus uzdrowił ją w szabat, mówił do tłumu: Jest sześć dni przeznaczonych na pracę, wtedy więc przychodźcie po uzdrowienie, a nie w dzień szabatu! A Pan na to: obłudnicy! Czyż każdy z was w szabat nie odwiązuje od żłobu swego wołu lub osła i nie wyprowadza, aby go napoić? A tej córki Abrahama, którą szatan już osiemnaście lat trzymał w swoich pętach, nie wolno w dzień szabatu uwolnić? Kiedy to mówił, wstyd ogarnął wszystkich Jego przeciwników, cały zaś tłum radował się z Jego wspaniałych czynów.
Łk 13, 10-17
 
 
   Jako Pan szabatu, Jezus uzdrawia również w szabat, kiedy chorzy i zdrowi zbierają się w synagogach na czytaniu Pisma i jego komentowaniu. Oburzyło to faryzeuszy, którzy uważali, że w szabat Jezus nie powinien uzdrawiać. Ich oczy były jakby zaćmione i nie chcieli rozpoznać w Jezusie Mesjasza, Syna Bożego. Nie pasował On do ich formalistycznie rozumianej religijności. Jezus nazywa ich obłudnikami i ukazuje horyzont wiary szczerej i otwartej na działanie Boga, a nie zadufanej w swym dobrym samopoczuciu.
 

 

24 listopada

 

Ze strony Tyru i Sydonu podążył Jezus dalej i przyszedł nad Jezioro Galilejskie. Wszedł na górę i tam siedział. I przyszły do Niego wielkie tłumy, mając ze sobą chromych, ułomnych, niewidomych, niemych i wielu innych, i położyli ich u nóg Jego, a On ich uzdrowił. Tłumy zdumiewały się widząc, że niemi mówią, ułomni są zdrowi, chromi chodzą, niewidomi widzą. I wielbiły Boga Izraela. 
Mt 15, 29-31
 
Oto mój Sługa umiłowany,
w Którym moje serce ma upodobanie.
Spawiłem, że Duch Mój na Nim spoczął, 
a On przniesie narodom Prawo.
Nie złamie trzciny nadłamanej,
nie zgasi knotka o nikłym płomyku.
Nie zniechęci się ani nie załamie,
aż utrawli Prawo na ziemi,
a Jego pouczenia wyczekują wyspy.
Ja, Pan, powołałem cię słusznie,
ustanowiłem Cię przymierzem dla ludzi,
światłością dla narodów,
abyś otworzył oczy niewidomym,
abyś z zamknięcia wypuścił jeńców,
z więzienia tych, co mieszkają w ciemności.
Iz 42, 1.3-4.6b-7
 
 
   W Ewangeliach wiele razy czytamy o spełnieniu się proroctw dotyczących Mesjasza, zawartych w Księdze Psalmów i u proroków, szczególnie w Księdze Izajasza. Ileż delikatności dostrzegamy w postępowaniu Jezusa, które Izajasz ujmuje w poetycką frazę: Nie złamie trzciny nadłamanej, nie zgasi knotka o nikłym płomyku. Toteż przychodzą do Jezusa tlumy, by słuchać Jego pouczeń. Przyprowadzano też do Niego licznych chorych, ułomnych, niewidomych, niemych, a On ich uzdrawiał (Mt 15, 30), leczył wszystkie choroby i słabości (Mt 9, 37). Te uzdrowienia skutkowały uwielbieniem Boga Izraela przez uzdrowionych i tych, którzy byli świadkami tych wydarzeń. 
 

 

25 listopada

 

Lecz Jezus przywołał swoich uczniów i rzekł: Żal Mi tego tłumu! Już trzy dni trwają przy Mnie, a nie mają co jeść. Nie chcę ich puścić zgłodniałych, żeby kto nie zasłabł w drodze. Na to rzekli Mu uczniowie: Skąd tu na pustkowiu weźmiemy tyle chleba, żeby nakarmić takie mnóstwo? Jezus zapytał ich: Ile macie chlebów? Odpowiedzieli: Siedem i parę rybek. Polecił ludowi usiąść na ziemi; wziął siedem chlebów i ryby, i odmówiwszy dziękczynienie, połamał, dawał uczniom, uczniowie zaś tłumom. Jedli wszyscy do sytości, a pozostałych ułomków zebrano jeszcze siedem pełnych koszów. Tych zaś, którzy jedli, było cztery tysiące mężczyzn, nie licząc kobiet i dzieci.

Mt 15, 32-38

 

   Jezus jest w Galilei na jednym ze wzgórz, a przybywa za Nim tłum Żydów znosząc kalekich, głuchoniemych, niewidomych, sparaliżowanych i dotkniętych różnymi chorobami. Kładli ich u stóp Jezusa, a On ich uzdrawiał. Jak wielką siłę duchową znajdował tłum Żydów u Jezusa. Nie zważając na brak jedzenia trwali przy Nim, chłonąc Jego nauczanie. Po raz kolejny dokonuje Jezus cudu nakarmienia tak znacznej liczby mężczyzn, kobiet i dzieci. Poddaje też próbie wiarę swoich uczniów, a zarazem żal Mu ludu.

   Taki sam cud dokonuje się w Kościele, kiedy wierni karmią się Eucharystią. W miastach, w dużych kościołach przyjmują Eucharystię tysiące ludzi w każdą niedzielę. Ważne, by przyjęcie Eucharystii prowadziło do wdzięczności za ten niezwykły dar. Aby potem idąca ku nam miłość Boga mogła być przekazywana naszym najbliższym.

 

 

26 listopada

 

Gdy wychodzili z Jerycha, towarzyszył Mu wielki tłum ludu. A oto dwaj niewidomi, którzy siedzieli przy drodze, słysząc, że Jezus przechodzi, zaczęli wołać: Panie, ulituj się nad nami, Synu Dawida! Tłum nastawał na nich, żeby umilkli; lecz oni jeszcze głośniej wołali: Panie, ulituj się nad nami, Synu Dawida! Jezus przystanął, kazał ich przywołać i zapytał: Cóż chcecie, żebym wam uczynił? Odpowiedzieli Mu: Panie, żeby się oczy nasze otworzyły. Jezus więc zdjęty litością dotknął ich oczu, a natychmiast przejrzeli i poszli za Nim.

Mt 20, 29-34

 

Kiedy zbliżył się do Jerycha, jakiś ślepiec siedział przy drodze żebrząc. A usłyszawszy, że tłum przechodzi, dopytywał się, co się dzieje. Powiedzieli mu: Jezus Nazarejczyk przechodzi. Wtedy zawołał: Jezusie, Synu Dawida, zmiłuj się nade mną! Ci co go mijali, uciszali go, lecz on coraz głośniej wołał: Synu Dawida, zmiłuj się nade mną! Jezus przystanął i kazał go przyprowadzić do siebie. A kiedy się zbliżył, zapytał go: co mam dla ciebie zrobić? Odpowiedział: Panie żebym widział! Przejrzyj – powiedział Jezus – Twoja wiara cię uzdrowiła. Natychmiast odzyskał wzrok i szedł za Nim, wielbiąc Boga. A cały lud, który to widział, chwalił Boga.

Łk 18, 35-43

 

   Różne były przyczyny utraty wzroku. Często w strefie ciepłego klimatu była to jaglica, choroba oczu, na skutek której oczy niszczone są przez bakterie. Ślepota była wielką trudnością, bo uniemożliwiała pracę i normalne życie. Niewidomi na wieść o nadchodzącym Jezusie wołali do Niego tak natarczywie o litość, że inni ich ostro uciszali. Jezus był jednak dla nich jedyną nadzieją, a wieść o dokonanych przez Niego uzdrowieniach rozchodziła się szeroko. Jezus ujęty jest wiarą błagających Go chorych. Uzdrowieni ze ślepoty i innych chorób uzyskiwali też wiarę, wielbili Boga i szli za Jezusem. Wszystkie Ewangelie mówią o trzech etapach uzdrowienia, dokonywanego przez Jezusa: prośbie o zdrowie, uzdrowieniu i uwielbieniu Boga jako podziękowanie.

 

 

27 listopada

 

Gdy Jezus przyszedł do domu Piotra, ujrzał jego teściową, leżącą w gorączce. Ujął ją za rękę, a gorączka ją opuściła. Wstała i usługiwała Mu. Z nastaniem wieczora przyprowadzono Mu wielu opętanych. On słowem wypędził złe duchy i wszystkich chorych uzdrowił. Tak oto spełniło się słowo proroka Izajasza: On wziął na siebie nasze słabości i nosił nasze choroby.

Mt 8, 14-17 

 

Wzgardzony i odepchnięty przez ludzi,

Mąż boleści, oswojony z cierpieniem,

jak ktoś, przed kim się twarz zakrywa,

wzgardzony tak, iż mieliśmy go za nic.

Lecz On się obarczył naszym cierpieniem,

On dźwigał nasze boleści,

a my uznaliśmy go za skazańca,

chłostanego przez Boga i zdeptanego.

Lecz on był przybity za nasze grzechy,

zdruzgotany za nasze winy,

spadła nań chłosta zbawienna dla nas,

a w jego ranach jest nasze uzdrowienie.

Wszyscy pobłądziliśmy jak owce,

każdy z nas zwrócił się ku własnej drodze,

a Pan obarczył go winami nas wszystkich.

Sprawiedliwy mój Sługa usprawiedliwi wielu,

ich nieprawości sam dźwigać będzie.

On poniósł grzechy wielu i oręduje za przestępcami.

Iz 53, 3-6.11b.12b

 

   Ewangelista Mateusz przytacza fragment Księgi Izajasza odnoszący się do Jezusa. Przytacza go po opisie uzdrowienia teściowej Piotra i wielu innych chorych: i wszystkich chorych uzdrowił. Powyższy tekst z Księgi Izajasza (Iz 53, 3-12) jest opisem cierpień Mesjasza, które były podjęte dla usprawiedliwienia wielu i zbawienne dla nas. Chrystus obarczył się winami nas wszystkich, dźwigał nasze nieprawości. Uzdrowienia ciała i uzdrowienia ducha opisywanego w Ewangeliach Chrystus dokonuje jako uzdrowienia całego człowieka. Ostatecznie Jezus oręduje za nami u Ojca, zbawiając wszystkich, którzy Jemu ufają.

 

 

28 listopada

 

Chrystus nie sam siebie okrył sławą przez to, że stał się arcykapłanem. Ale uczynił to Ten, który powiedział do Niego: „Ty jesteś moim Synem, Jam Cię dziś zrodził”. Za dni ciała swego z głośnym wołaniem i płaczem zanosił On gorące prośby i błagania do Tego, który mógł Go wybawić od śmierci, i został wysłuchany dzięki swej uległości. A chociaż był Synem, nauczył się posłuszeństwa przez to, co wycierpiał. A gdy wszystko wykonał, stał się sprawcą wiecznego zbawienia dla wszystkich, którzy Go słuchają.

Hbr 5, 5.7-9

 

   „Krzyż w świecie starożytnym był symbolem hańby. Jezus przewartościował krzyż i sprawił, że krzyż stał się symbolem miłości Boga do człowieka i symbolem zbawienia. Również i w naszym życiu krzyż ma się przewartościować. Bo przez krzyż Jezus mówi nam, że nas kocha. Jezus chce nam pomóc w przyjmowaniu naszych krzyży i krzyżyków, rozmaitych cierpień i trudności. Pamiętajmy zawsze o tym, że idziemy z Nim, a On nam pragnie pomagać. Jezus ofiarowuje się za Piłata, kapłanów żydowskich i faryzeuszy, za tych, którzy Go oskarżają, wiedząc, że jest niewinny. Ofiarowuje się za nasze grzechy tyle niedobrego powodujące” (ks. Tadeusz Fedorowicz, www.tadeuszfedorowicz.pl)

 

 

29 listopada

 

Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?

Ja zaś jestem robak, a nie człowiek,

Pośmiewisko ludzkie i wzgardzony przez lud.

Przebodli ręce moje i nogi moje,

policzyć mogę wszystkie kości moje.

A oni się wpatrują, sycą mym widokiem,

moje szaty dzielą między siebie

i losy rzucają o moją suknię.

Ps 22, 2.7.17b-19

 

A gdy Jezusa wyszydzili, zdjęli z Niego purpurę i włożyli na Niego Jego własną szatę. Następnie wyprowadzili Go, aby Go ukrzyżować. Przyprowadzili Go na miejsce Golgota, to znaczy miejsce Czaszki. Ukrzyżowali Go i rozdzielili między siebie Jego szaty, rzucając o nie losy, co który miał zabrać.

Mk 15, 21-22.24

 

A Jezus mówił: Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią.

Łk 23, 34a

 

Wtedy też ukrzyżowali z nim dwóch złoczyńców, jednego po prawej, drugiego po lewej stronie. Ci zaś, którzy przechodzili obok, przeklinali Go i potrząsali głowami, mówiąc: Ty, który burzysz przybytek i w trzy dni go odbudowujesz, wybaw sam siebie, jeśli jesteś Synem Bożym, zejdź z krzyża! Podobnie arcykapłani wraz z uczonymi w Piśmie i starszymi, szydząc powtarzali: Innych wybawiał, siebie nie może wybawić. Jest królem Izraela: niechże teraz zejdzie z krzyża, a uwierzymy w niego. Około godziny dziewiątej Jezus zawołał donośnym głosem: Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?

Mt 27, 35.38-42.46.50

 

Jeden ze złoczyńców, których tam powieszono, urągał Mu: Czyż Ty nie jesteś Mesjaszem? Wybaw więc siebie i nas. Lecz drugi, karcąc go, rzekł: Ty nawet Boga się nie boisz, chociaż tę samą karę ponosisz? My przecież – sprawiedliwie, odbieramy bowiem słuszną karę za nasze uczynki, ale On nic złego nie uczynił. I dodał: Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa. Jezus mu odpowiedział: Zaprawdę, powiadam ci: dziś będziesz ze mną w raju.

Było już około godziny szóstej i mrok ogarnął całą ziemię aż do godziny dziewiątej. Słońce się zaćmiło i zasłona przybytku rozdarła się przez środek. Wtedy Jezus zawołał donośnym głosem: Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mego. Po tych słowach wyzionął ducha. A był tam człowiek dobry i sprawiedliwy, imieniem Józef, członek Rady. Nie przystał on na ich uchwałę i postępowanie. Pochodził z miasta żydowskiego Arymatei i oczekiwał Królestwa Bożego. On to udał się do Piłata i poprosił o ciało Jezusa. Zdjął je z krzyża, owinął w płótno i złożył w grobie wykutym w skale, w którym nikt jeszcze nie był pochowany. Był to dzień przygotowania i szabat zaczął jaśnieć.

Łk 23, 39-46. 50-54

 

   Widzimy żołnierzy dzielących się szatami Jezusa, tak niewiele zresztą wartymi, zniszczonymi choćby drogą krzyżową. W Psalmie 22 znajdujemy zapowiedź tej sytuacji. Tymczasem Jezus Człowiek nic ich nie obchodzi. Ważniejsze są szaty, ważniejsza jest rzecz niż osoba. Poprzez tę scenę Jezus nam przypomina, że wiele rzeczy zasłania nam człowieka i Boga. Jest przez to wiele zła w naszym życiu, gdy jakieś rzeczy są dla nas ważniejsze niż osoby, niż ludzie wokoło nas, bliscy i dalsi. Kiedy ważniejsze są rzeczy niż moja własna osoba, moja własna godność. Widzimy wyraźnie konflikt pomiędzy rzeczą i osobą. Pan Jezus wskazuje nam, byśmy szanowali godność człowieka i chętniej dzielili się swoimi dobrami.

   Kiedy czytamy w Ewangelii opis śmierci Jezusa, nie umiemy połączyć ze sobą dwóch rzeczywistości – śmierci Człowieka i Bóstwa. Jezus cały przepełniony jest miłością. Modli się za swoich prześladowców: Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą co czynią. Książęta Izraela nie chcieli przyjąć tego faktu, że Jezus jest Synem Bożym. Nam też jest trudno widzieć to, co lepsze dla nas, trudno nam to przychodzi. Módlmy się więc i starajmy się, byśmy chcieli poznawać Boga i otwierać serca na Jego miłość.

   Cierpiący Jezus mówi do ucznia: „Oto Matka twoja, a do Matki: Oto syn Twój”. A uczeń wziął Ją do siebie. I nam także dał Ją jako Matkę i Mistrzynię życia, a także jako Pośredniczkę. I jeszcze inne cenne dla nas słowa Jezusa, skierowane do dobrego łotra: Dziś jeszcze będziesz ze mną w raju. Natychmiastowe przebaczenie całego łotrowskiego życia. Poruszyło się sumienie łotra pod wpływem łaski Bożej i doznał wielkiego miłosierdzia. Bo sumienie to jest głos Boga, ale głos Boga miłosiernego, który pragnie człowieka pociągnąć do siebie, nawrócić. Św. Paweł pisze, że to dobrotliwość Boża nakłania nas do nawrócenia (Rz 2, 4). Jako pierwsi doznali na sobie skutków zbawczej mocy Jezusowego krzyża nawrócony łotr i setnik, który był dowódcą żołnierzy, wykonujących wyrok ukrzyżowania. Miejmy to na uwadze, że Pan Jezus w tej najważniejszej chwili okazuje miłosierdzie temu, który ze skruchą się do Niego zwrócił. Niech to będzie nam zachętą do szczerej, prawdziwej skruchy. (ks. Tadeusz Fedorowicz, www.tadeuszfedorowicz.pl)

 

 

30 listopada

 

Po upływie szabatu, o świcie pierwszego dnia tygodnia, przyszła Maria Magdalena i druga Maria obejrzeć grób. A oto powstało wielkie trzęsienie ziemi. Albowiem anioł Pański zstąpił z nieba, podszedł, odsunął kamień i usiadł na nim. Postać jego jaśniała jak błyskawica, a szaty jego były białe jak śnieg. Ze strachu przed nim zadrżeli strażnicy i stali się jakby umarli. Anioł zaś przemówił do niewiast: Wy się nie bójcie! Gdyż wiem, że szukacie Jezusa Ukrzyżowanego. Nie ma Go tu, bo zmartwychwstał, jak powiedział. Chodźcie, zobaczcie miejsce, gdzie leżał. A idźcie szybko i powiedzcie Jego uczniom: Powstał z martwych i oto udaje się przed wami do Galilei. Tam Go ujrzycie. Oto, co wam powiedziałem. Pośpiesznie więc oddaliły się od grobu, z bojaźnią i wielką radością, i biegły oznajmić to Jego uczniom. A oto Jezus stanął przed nimi i rzekł: Witajcie! One podeszły do Niego, objęły Go za nogi i oddały Mu pokłon. A Jezus rzekł do nich: Nie bójcie się! Idźcie i oznajmijcie moim braciom: niech idą do Galilei, tam Mnie zobaczą.

Mt 28, 1-10

 

Jedenastu zaś uczniów udało się do Galilei na górę, tam gdzie Jezus im polecił. A gdy Go ujrzeli, oddali Mu pokłon. Niektórzy jednak wątpili. Wtedy Jezus podszedł do nich i przemówił tymi słowami: Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi. Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata.

Mt 28, 16-20

 

My także widzieliśmy i świadczymy, że Ojciec zesłał Syna jako Zbawiciela świata. Kto wyznaje, że Jezus jest Synem Bożym, to Bóg trwa w nim, a on w Bogu.

1J 4, 14-15

 

On, istniejąc w postaci Bożej,

nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem,

lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi,

stawszy się podobnym do ludzi.

A w tym, co zewnętrzne, uznany tylko za człowieka,

uniżył samego siebie,

stawszy się posłusznym aż do śmierci –

i to śmierci krzyżowej.

Dlatego też Bóg Go ponad wszystko wywyższył

i darował Mu imię ponad wszelkie imię,

aby na imię Jezusa zgięło się każde kolano

istot niebieskich i ziemskich i podziemnych.

Aby wszelki język wyznał, że Jezus Chrystus Jest Panem

– ku chwale Boga Ojca.

Flp 2, 6-11

 

   Po śmierci Pana Jezusa i złożeniu ciała w grobie, Jego uczniowie byli przerażeni i pełni rozpaczy. Wydawało im się, że historia Jezusa jest już skończona, że jest to wielka przegrana. Wrogowie Jezusa – na odwrót, uważali doprowadzenie do Jego śmierci za swoją wielką wygraną. Ostatecznie Jezus wygrywa w zmartwychwstaniu. Ale nie idzie po zmartwychwstaniu do faryzeuszy, do arcykapłanów czy do Piłata, tylko ukazuje się swoim uczniom i tworzy Kościół. A przez Kościół tyle dobra się dzieje od dwóch tysięcy lat. Jezus okazał moc swoją w nieoczekiwany sposób, okazał moc Bożą i swoją chwałę. I my jesteśmy powołani do zmartwychwstania, a na ziemi do czynienia i rozszerzania dobra, żeby siać nasze ziarno w łączności z Jego siejbą. Mamy stawać się narzędziem zbawiania świata. W łączności z Chrystusem wartość wszystkiego, co czynimy, nabiera nowego znaczenia, uzyskuje nowy wymiar. Pan Jezus zapewnił nam udział w Jego triumfie nad złem. Nasze zmagania i nasze ofiary dzięki temu też zakończą się triumfem – ale nie inaczej jak Jego droga. A więc przez krzyż i ofiarę. Nie wolno nam się poddawać zniechęceniu, zwątpieniu, rozpaczy – bo Chrystus zmartwychwstał. Gdy się Go trzymamy, gdy staramy się iść za Nim w Jego drodze, też mamy gwarancję zwycięstwa. On zwyciężył i daje nam udział w swoim zwycięstwie (ks. Tadeusz Fedorowicz, www.tadeuszfedorowicz.pl)